RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2013

Nagłe zniknięcie trendowatych

31 lip

Trąd przez długi okres był zmorą europejskich krajów. Jednak nagle i niespodziewanie ustąpił, znikł, po prostu zginął. Na trąd chorowała nawet co 30 osoba, a nagle w XVI wieku ludzie przestali na nią cierpieć.
Choroba ta wywoływana jest przez prątki Mycobacterium leprae i powoduje pojawianie się guzowatych krost
i deformacje ciała. Prątki atakują skórę i nerwy. W ramach ochrony przed chorobą już w starożytności zakładano leprozoria, czyli 
miejsca izolacji chorych od reszty społeczeństwa. W XVI wieku trąd przestał nękać Europę, jednak nadal jest obecny w 91 krajach na świecie, a chorych jest około 10 mln osób.
Podczas badań archeologicznych w Dani, Szwecji i Wielkiej Brytanii odkryto miejsca pochówku chorych na trąd, co umożliwiło naukowcom pobranie z kości zmarłych materiału genetycznego Mycobacterium leprae. Mimo wielu trudności, ostatecznie udało się odtworzyć niemal kompletny genom pięciu szczepów średniowiecznych bakterii. Odtworzone szczepy okazały się być niemal identyczne z obecnie występującymi jedenastoma szczepami. W związku z tym upadła teoria, jakoby europejskie szczepy Mycobacterium leprae stały się mniej groźne, co miałoby spowodować brak zachorowań. Bardziej prawdopodobne stało się więc założenie, że to ludzie w skutek naturalnej selekcji uodpornili się na prątka. Badania potwierdziły, że Europejczycy są bardziej odporni niż mieszkańcy innych kontynentów. Stewart Cole z Politechniki Federalnej w Lozannie w Szwajcarii wyjaśnia, że na chorych wywierany był nacisk by nie mogli posiadać potomstwa
a izolacja stosowana przez długi czas przyniosła pozytywny efekt.
Niewątpliwie była to drastyczna lecz skuteczna metoda, obecnie raczej nie dałoby się jej zastosować, choćby ze względów etycznych, a to pozostawiam do rozstrzygania każdemu we własnym sumieniu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii człowiek

 

Nie taki kobiecy ten X

30 lip

Do tej pory wszystkich nas uczono, że chromosom X to ten „żeński”. Ale właściwie dlaczego, skoro mężczyźni też go mają. Pewnie chodziło o to, że kobiety mają dwie pary tego chromosomu, zaś mężczyźni oprócz jednego chromosomu X, mają tez chromosom Y. Jednak dyrektor Whitehead Institute w Cambridge, David Page współautor prac nad badaniami chromosomu X uważa, że część tego chromosomu szybko ewoluuje i to
w sposób dostosowany do potrzeb rozrodczych mężczyzn. Dotychczas uważano, że geny zawarte
w chromosomie X podlegają pewnego rodzaju „konserwacji” przez co nie podlegają zmianom ewolucyjnym.
Z tego wynikałoby, że chromosom X człowieka i innych ssaków powinien być bardzo podobny. Porównano więc geny zawarte na tym chromosomie u ludzi i myszy. Okazało się, że podobieństwo to wynosi 94-95% i są aktywne zarówno u samców jak i samic. Chromosomy te różnią się jedynie 340 genami, które dodatkowo zlokalizowane są w sekwencjach powielonych. Geny te niemal wyłącznie aktywne są w pierwotnych komórkach płciowych jąder, gdzie najprawdopodobniej uczestniczą w produkcji nasienia.
Na temat chromosomu Y przeczytałem ostatnio ciekawy tekst. Jennifer Graves z Australian National University uważa, że chromosom Y ulega powolnej destrukcji i zaniknie zupełnie w ciągu 5 mln lat, natomiast Profesor Brian Sykes uważa, że stanie się to w ciągu 100 000 lat. Niektórzy popierają tę teorię stwierdzeniem, że skoro na chromosomie X jest zaledwie 78 genów a na chromosomie X około 800 musi to świadczyć o ciągłej destrukcji tego chromosomu. Co ciekawe w innym artykule znalazłem informację, że X ma 1184 geny a jeszcze w innym że około 2000. Więc właściwie to ile bo nie wiem komu wierzyć. Ale pomijając to i wracając do kwestii zaniku chromosomu Y, to zastanawiam się po co liczyć, za ile lat przestanie istnieć czy to za 5 mln czy za 100 000, skoro pewnie sam gatunek może tyle nie przetrwać. Ale tego to już nie wiemy.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii człowiek

 

Śmierć nadchodzi falą

29 lip

Według Discovery News naukowcy zajmujący się badaniem zjawisk i procesów fizjologicznych towarzyszącym umieraniu odkryli, że śmierć rozprzestrzenia się w organizmie jak fala. Jak się okazuje falę tę można powstrzymać. Od razu chciałbym wszystkich uspokoić  – nieśmiertelni z tego powodu nie będziemy.
Zdecydowanie bardziej do zakończenia życia pasuje słowo „umieranie” niż „śmierć” gdyż należy mówić
o powolnym procesie umierania niż jednym momencie oddzielający życia od śmierci. Z przyczyn etycznych nie jest łatwe śledzenie tego procesu u ludzi a nawet dużych zwierząt, ale znacznie prostsze w przypadku robaków. Na poziomie komórkowych wiele procesów komórkowych w przypadku robaków jest identyczna jak
u ssaków.
Badacze zaobserwowali pod mikroskopem „falę śmierci” w postaci rozprzestrzeniającego się niebieskiego fluorescencyjnego światła które jest efektem obecności kwasu antranilowego. Sama „fala śmierci” powodowana jest rozprzestrzenianiem się jonów wapnia, które umożliwiają komunikacje między komórkami. Zahamowanie tego procesu może spowodować opóźnienie śmierci robaka w wyniku infekcji. Nie da się jednak w ten sposób opóźniać śmierci w wyniku starzenia się organizmu, gdyż ta jest wynikiem wielu procesów zachodzących równolegle.
Na nieśmiertelność raczej nie mamy co liczyć i to według mnie zdecydowany plus. To musiałoby być straszne gdybyśmy tak żyli i żyli…. Mam jednak nadzieję, że dalsze badania tych zjawisk pomoże ratować życie ludzi którzy obecnie umierają na liczne choroby czy też giną w wyniku wypadków.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii człowiek, Zwierzęta

 

Krwiopijcze motyle

24 lip

Motyle, piękne owady które kojarzą nam się z czymś ulotnym i delikatnym a już na pewno z niczym groźnym. Ale czy słusznie??
Z grubsza motyle można podzielić na nocne (ćmy) i motyle dzienne, choć podział tej jest tylko umowny i nie ma stuprocentowego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na świecie opisano około 150 ooo gatunków i ciągle odkrywane są nowe, natomiast w Polsce występuje  3 156 gatunków motyli z czego 164 to motyle dzienne. Największym znanym na świecie motylem jest Ornithoptera alexandrae, którego samice osiągają 280 mm rozpiętości skrzydeł. te motyle groźne nie są, a które są??
W Azji występuje gatunek motyla który wciska swoja kilkucentymetrową ssawkę do oka co powoduje zwiększony wypływ łez które ten motyl spija. Oczywiście nie trzeba mówić, że jest to bardzo bolesne. Dodatkowo przenosi wiele groźnych mikroorganizmów. Niektóre motyle chętnie spijają osocze wypływające
z otwartych ran, ale potrafią one również przebić się przez skórę i pić krew.
Gąsienice motyli z rodzaju Lenomia podczas ukłucia wstrzykują substancję zapobiegającą krzepnięciu krwi, co powoduje krwawienia trwające nawet cztery tygodnie, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do śmierci. Niektóre podgatunki tego motyla potrafią w wyniku wstrzyknięcia toksyn doprowadzić do rozległych krwotoków wewnętrznych i niewydolności nerek.
Cejrowski w książce „Gringo wśród dzikich plemion” opisuje spotkanie z motylem który wydziela jad. Jad ten krystalizuje na powierzchni skrzydeł tworząc drobne kryształki. W momencie gdy motyl czuje się zagrożony, gwałtownym ruchem skrzydeł strzepuje kryształki które unoszą się w powietrzu. Gdy kryształki takie osiądą na śluzówce nosa czy dróg oddechowych następuje wchłonięcie trucizny. Według Cejrowskiego małpy umierają
w okamgnieniu zaś ludzie odrobinkę dłużej. Opis pana Wojtka uznam za pointę mojego wpisu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zwierzęta

 

W czasie suszy…. biedronki gryzą

23 lip

Kto by pomyślał, że nasze poczciwe biedronki mogłyby nas gryźć, ja na pewno nie. Całe szczęście nasze europejskie, popularne siedmiokropki nie są takie wyrywne z gryzieniem, ale za to te azjatyckie już  nieco bardziej. sprowadzone kiedyś do Europy ze względu na lepsze zwalczanie mszyc w szklarniach, jak to zwykle bywa w horrorach s-f, wymknęły się i podbijają świat. W Polsce po raz pierwszy zaobserwowano je w 2007 roku. Oczywiście nie zagryzą nas jak pszczoły z jednego filmu z tego gatunku, ale nasze poczciwe biedronki  już nie są tego takie pewne. Ale wróćmy do gryzienia. Otóż częściej od dorosłych osobników gryzą larwy, ale to też bardzo rzadko.  Ostatnie takie zdarzenie opisano w 1976 roku w Wielkiej Brytanii. Wiosna tego roku była wilgotna i sprzyjała intensywnemu rozmnażaniu mszyc a pośrednio również biedronek, natomiast lato było bardzo suche a mszyce dosłownie zniknęły. Biedronki w celu dostarczania wody do organizmu zaczęły gryźć również ludzi.
Raczej nie musimy się bać wychodzić do parku, bo biedronki się na nas nie rzucą i nie pożrą, ale faktem jest to, że czasami gryzą. Pojęcia o tym nie miałem. A jeśli chodzi o te krwiożercze motyle o których wspomniałem ostatnio, to „deser” będzie jutro.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zwierzęta

 
 

  • RSS
  • YouTube